Nie interesuję się za specjalnie historią eksperymentów naukowych: kiedy został przeprowadzony pierwszy, z jakiego powodu, na kim, itd. Wydaje mi się jednak, że został przeprowadzony na zwierzętach. Wpadł mi wczoraj w ręce film, który traktuje o chyba najsłynniejszym, milgramowskim. Tegoroczny film. Podeszłam do niego z rezerwą, bo uczyłam się na studiach o jego wynikach, wpływach. Niby oczywiste, a jednak nie. Nasunęło mi się przy okazji kilka refleksji.
sobota, 31 października 2015
środa, 14 października 2015
Pranie, wirowanie, suszenie
Kiedy tylko usłyszałam o książce Szumilewicza, pomyślałam, że powinnam ją przeczytać. Oczywistym jest, że media to głównie manipulacje. Przecież każdy ma jakiś interes w tym czy w owym, wszystko jest finansowane przez bardziej lub mniej ważne osoby. Wpływ, wpływ rodzi manipulacje. Ta pozycja jednak obnażyła to, co się dzieje w polskich mediach do tego stopnia, że przy niektórych felietonach człowiek się samoistnie łapał za głowę. Mały, naiwny człowiek, czyli ja.
niedziela, 27 września 2015
Winda nie dla wszystkich, choć jest 13 pięter
Pomyślałam ostatnio, że autorem, którego książki muszę nadrobić, jest Filip Springer. To pozycje głośne, które wypada znać, zwłaszcza jeśli lubi się reportaże i literaturę faktu w ogóle. Choć na początku wydawało mi się nie do końca zrozumiałe, dlaczego warto czytać Springera, to właśnie przed chwilą uderzyła mnie ta bezlitosna prawda.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Gdy dzień wstaje lewą nogą
Czasami tak jest, że od rana jest jakoś kiepsko. Jabłka przeznaczone na poranną owsiankę zaczęły przez noc gnić, zabrakło mleka w lodówce, gdy już pomyślisz, że zrobiłabyś lubione ciasto, telefon traci zasięg, kiedy akurat potrzebujesz pilnie się z kimś skontaktować, a w Internecie nie ma żadnej ciekawej strony, a Ty byś się czymś zainspirowała. Na dodatek za oknem koszmarnie uciążliwy deszcz. Jeszcze gorzej, gdy to kolejny taki dzień w tygodniu.
Masz ochotę się poddać, twierdzisz, że gorzej być nie może, że nic nie ma sensu. Kołdra to jedyna i słuszna opcja.
niedziela, 26 lipca 2015
Poszła dziewczyna do fryzjera...
Mam blisko domu rodzinnego bardzo dobrego fryzjera. Zna się rzeczywiście na swoim fachu, co jest teraz dość rzadko spotykane, potrafi nożyczkami zrobić na głowie coś, co praktycznie samo się układa. Każda kobieta, która do niego przychodzi, czuję się na fotelu jak milion dolarów, a po wykonaniu usługi również tak wygląda. Cenię go właśnie za profesjonalizm; za to, że nie ściemnia, że coś umie i to robi, tylko robi coś, bo to potrafi. Tacy ludzie zawsze będą sobie dobrze radzić. Przynajmniej mam taką nadzieję (bardzo dużą).
środa, 22 lipca 2015
Najgorsza krytyka na świecie
Książki, które są choć w jakiejś części autobiograficzne moim zdaniem zasługują na nieco inne traktowanie pod względem krytyki. Pisanie o własnych, zwłaszcza trudnych, przeżyciach zawsze jest trudne. Człowiek się zastanawia, ile siebie odkryć, czy nie zdradza zbyt wiele szczegółów, a może powinien napisać książkę, która opowiada o losach innej postaci, a pewne wątki tylko lekko wpleść? Na dodatek zdaje sobie sprawę z tego, że do tej książki będą mieć dostęp ludzie, którzy go znają. I ci życzliwi, którzy z będą dumni z sukcesu wydania książki i wyrzucenia z siebie traumatycznych chwil, i ci, którzy przeczytają wyznania tylko po to, by zatriumfować (publicznie, przed innymi znajomymi lub przed samym sobą), powiedzieć sławne a nie mówiłem.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Deszcze na plecach, dźwięk w mózgu
Zamknięte oczy, głowa ruszająca się do rytmu, dreszcze przechodzące przez kręgosłup, objawiające się na obojczykach, usta powtarzające bezdźwięcznie tekst piosenki. Tak po mnie widać, że przeżywam muzykę. Jestem skupiona na dźwięku. Fakt, nieraz nie mam zamkniętych oczu, bo oglądam zrealizowany przez zespół / wokalistę / wokalistkę teledysk. Nie zdarza się to jednak tak często, jak bym sobie tego życzyła. Z mojej własnej winy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

